Wszyscy wtargnęliśmy na lekcje. Zaczęłam kierować się w stronę mojej ławki jednak zauważyłam, że zajęły ją dwie klasowe piękności. Nie chciałam wszczynać kłótni więc poszłam do ostatniej ławki. Nie doszłam jednak do niej bo poczułam jak ktoś ciągnie mnie w drugą stronę. Odwróciłam się i zobaczyłam Justina, który rzuca mój plecak koło swojego. Szybko go wzięłam i chciałam pójść jednak ten znowu mnie złapał i przyciągnął do siebie.
-Puść mnie i zostaw w spokoju!- krzyknęłam i dopiero po chwili zorientowałam się, że wszyscy się na mnie patrz a pani od matematyki przytupuje nogą ze skrzywioną miną czekając aż się uspokoimy.
-Przepraszam ba ...
-Milcz! Widać, że państwo Bieber ...
-Ale- przerwałam jej- ja nie mam na nazwisko Bieber ... - powiedziawszy to babka podeszła, stanęła bardzo blisko mnie i powiedziała
-Heh, droga panno ... Nie za bardzo obchodzi mnie to jak masz na nazwisko, czekam tylko na to żebyś się uspokoiła.
E tam, nie dziwiło mnie takie zachowanie. Nikt, dosłownie nikt mnie nie lubił. Czy to młody czy to stary. Nikt.
-Dobrze, przepraszam ...- schyliłam się aby wziąć swoją torbę i skierowałam się do ostatniej ławki, ponownie.
-Ale czekaj, czekaj ... Nie ujdzie ci to na sucho, że przeszkadzasz w lekcji. Za karę siadasz z panem Justinem razem w ławce- mówiąc to wskazała ręką na miejsce koło Jusa. Niechętnie wzięłam plecak i położyłam go koło torby Juju. Usiadłam i znowu usłyszałam głos.
-A jeżeli chodzi o was, to przez Jessice wszyscy zostają godzinę dłużej po lekcjach, trzeba nadrobić zaległości.- w tym momencie szykowałam się na najgorsze. Schowałam twarz w rękach i tylko czułam kulki papieru ocierające się o moją skórę i słyszałam buczenie z końca sali. Poleciały wyzwiska w moją stronę a nauczycielka zaczęła się głupio śmiać. Nie wytrzymałam presji, w pośpiechu wzięłam torbę i wyszłam z sali. Odwróciłam się aby zamknąć drzwi a po przekręceniu głowy w drugą stronę zobaczyłam twarz dyrektorki. Nie no, gorzej już być nie mogło.
-Hmmm, pani Styles, nieprawda?
-Tak, pani dyrektor ...'
-Co się tutaj dzieje, że wybiegasz z sali?- chciałam już opowiedzieć całą sytuacje lecz nie dopuszczono mnie do głosu- Chodź ze mną do mojego gabinetu.
Nic nie pozostało mi zrobić jak tylko udać się za dyrektorką. Wchodząc do pomieszczenia poczułam nieprzyjemną woń jednak rozgościłam się w fotelu czekając na jej kazania.
-A więc, dobrze wiesz, że wychodzenie z sali bez zgody nauczyciela jest zakazane, prawda? Wyszłaś w dodatku z tornistrem, gdzie się wybierałaś?
-Tak na prawdę ... to nigdzie
-Więc wymknęłaś się z lekcji ... Kolejne złamanie regulaminu. Jak wiesz, nasza szkoła jest bardzo szanowana za swój regulamin i poziom dyscypliny. Będę zmuszona zadzwonić do twoich rodziców ...
W tym momencie otworzyły się drzwi do gabinetu ...
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Mam nadzieje, że podoba Wam się długo oczekiwany rozdział :)
Przepraszam, że tak długo musieliście czekać ale niestety nie miałam czasu ani weny
Każdy kolejny rozdział będzie dłuższy, ale tylko wtedy kiedy będzie określona liczba komentarzy :)
Muszę wiedzieć, że watro pisać bo ktoś to czyta :)
Czekam na Waszą opinię :)
Dzisiaj wymagam PIĘTNASTU komentarzy :)
Dziękuje i pozdrawiam :)