Translate

wtorek, 29 października 2013

Three 

Wszyscy wtargnęliśmy na lekcje. Zaczęłam kierować się w stronę mojej ławki jednak zauważyłam, że zajęły ją dwie klasowe piękności. Nie chciałam wszczynać kłótni więc poszłam do ostatniej ławki. Nie doszłam jednak do niej bo poczułam jak ktoś ciągnie mnie w drugą stronę. Odwróciłam się i zobaczyłam Justina, który rzuca mój plecak koło swojego. Szybko go wzięłam i chciałam pójść jednak ten znowu mnie złapał i przyciągnął do siebie.
-Puść mnie i zostaw w spokoju!- krzyknęłam i dopiero po chwili zorientowałam się, że wszyscy się na mnie patrz a pani od matematyki przytupuje nogą ze skrzywioną miną czekając aż się uspokoimy.
-Przepraszam ba ...
-Milcz! Widać, że państwo Bieber ...
-Ale- przerwałam jej- ja nie mam na nazwisko Bieber ... - powiedziawszy to babka podeszła, stanęła bardzo blisko mnie i powiedziała
-Heh, droga panno ... Nie za bardzo obchodzi mnie to jak masz na nazwisko, czekam tylko na to żebyś się uspokoiła.
E tam, nie dziwiło mnie takie zachowanie. Nikt, dosłownie nikt mnie nie lubił. Czy to młody czy to stary. Nikt.
-Dobrze, przepraszam ...- schyliłam się aby wziąć swoją torbę i skierowałam się do ostatniej ławki, ponownie.
-Ale czekaj, czekaj ... Nie ujdzie ci to na sucho, że przeszkadzasz w lekcji. Za karę siadasz z panem Justinem razem w ławce- mówiąc to wskazała ręką na miejsce koło Jusa. Niechętnie wzięłam plecak i położyłam go koło torby Juju. Usiadłam i znowu usłyszałam głos.
-A jeżeli chodzi o was, to przez Jessice wszyscy zostają godzinę dłużej po lekcjach, trzeba nadrobić zaległości.- w tym momencie szykowałam się na najgorsze. Schowałam twarz w rękach i tylko czułam kulki papieru ocierające się o moją skórę i słyszałam buczenie z końca sali. Poleciały wyzwiska w moją stronę a nauczycielka zaczęła się głupio śmiać. Nie wytrzymałam presji, w pośpiechu wzięłam torbę i wyszłam z sali. Odwróciłam się aby zamknąć drzwi a po przekręceniu głowy w drugą stronę zobaczyłam twarz dyrektorki. Nie no, gorzej już być nie mogło.
-Hmmm, pani Styles, nieprawda?
-Tak, pani dyrektor ...'
-Co się tutaj dzieje, że wybiegasz z sali?- chciałam już opowiedzieć całą sytuacje lecz nie dopuszczono mnie do głosu- Chodź ze mną do mojego gabinetu.
Nic nie pozostało mi zrobić jak tylko udać się za dyrektorką. Wchodząc do pomieszczenia poczułam nieprzyjemną woń jednak rozgościłam się w fotelu czekając na jej kazania.
-A więc, dobrze wiesz, że wychodzenie z sali bez zgody nauczyciela jest zakazane, prawda? Wyszłaś w dodatku z tornistrem, gdzie się wybierałaś?
-Tak na prawdę ... to nigdzie
-Więc wymknęłaś się z lekcji ... Kolejne złamanie regulaminu. Jak wiesz, nasza szkoła jest bardzo szanowana za swój regulamin i poziom dyscypliny. Będę zmuszona zadzwonić do twoich rodziców ...

W tym momencie otworzyły się drzwi do gabinetu ...
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Mam nadzieje, że podoba Wam się długo oczekiwany rozdział :) 
Przepraszam, że tak długo musieliście czekać ale niestety nie miałam czasu ani weny
Każdy kolejny rozdział będzie dłuższy, ale tylko wtedy kiedy będzie określona liczba komentarzy :)
Muszę wiedzieć, że watro pisać bo ktoś to czyta :)
Czekam na Waszą opinię :) 
Dzisiaj wymagam PIĘTNASTU komentarzy :) 
Dziękuje i pozdrawiam :)

poniedziałek, 1 lipca 2013

Two

-Jessica, wstawaj, śniadanie czeka w kuchni - usłyszałam głos Pattie, która podwijała rolety i cichutko śpiewała sobie pod nosem.
-Taa, zaraz - powiedziałam zmęczonym tonem przykrywając się kołdrą i chowając twarz w poduszkę. Wiedziałam , że ten dzień będzie taki sam jak wszystkie inne. Będę sobie grzecznie siedzieć pod salą , Justin zrobi coś głupiego , ja mu zwrócę uwagę , ten zacznie na mnie klnąć , ludzie zaczną się śmiać i obrzucą zgniłymi kanapkami a ja wrócę sobie ładnie do domu gdzie wezmę szybki prysznic aby Pat nie poczuła zapachu spleśniałego jedzenia , zamknę się w pokoju , odrobię lekcje, posiedzę na komputerze i pójdę spać. Nie chcę aby Pattie wiedziała co sądzą o mnie w szkole bo nie chcę robić jej kolejnego kłopotu , Jus to już strasznie dużo jak na nią. Jedyna rzecz , która mnie pocieszała to to , że dzisiaj piątek . W końcu nie będę musiała słuchać tych wszystkich obelg na mój temat. Wyszłam z łóżka i całą nieogarnięta weszłam do kuchni . Na małym talerzyku leżały kanapki . Podeszłam do stołu i zaczęłam je jeść. Po chwili do pomieszczenia wszedł Juju w roztarganych włosach , białej koszulce i krótkich spodenkach . Na pewno pełno dziewczyn wrzasnęło by z wrażenia , bo wyglądał bardzo seksownie , jednak mnie to nie pociągało. Po chwili spojrzał się w moje oczy i zaczął jeść śniadanie .
-Hmmm , dzień dobry - powiedziałam krzycząc mu do ucha . On jedynie podniósł głowę znad talerza , uśmiechnął się do mnie , puścił oczko i zaczął jeść śmiejąc się cicho .
-Ughhh - wrzasnęłam , odsunęłam talerz z resztkami jedzenia i poszłam do swojego pokoju . Pattie obrzuciła go złym spojrzeniem i robiła dalej swoje. Po chwili byłam już ubrana i umyta. Szybko spakowałam książki do plecaka i wyszłam z pokoju kierując się w stronę drzwi . Otworzyłam je i chciałam już wychodzić kiedy poczułam na swoim ramieniu czyjąś dłoń.
-Jess , poczekaj , pójdę z Tobą
-Haha , widzę , że raczyłeś się odezwać do mnie ? Daruj sobie ...
-Nie no , poczekaj na mnie , chcę porozmawiać - Justin szybko wziął torbę i wyszedł ze mną z mieszkania.
-No słucham , co chcesz ? Może chcesz mi powiedzieć , jak mam do Ciebie krzyknąć w szkole a Ty co mi odpowiesz i jak wszyscy znowu będą się ze mnie śmiać ?
-Nic z tych rzeczy - złapał mnie w tali a ja szybko się od niego oderwałam - Gadaj co chcesz
-Nic , chciałem się po prostu z Tobą przejść
-No to dałam się wykorzystać , do widzenia
-Ah , poczekaj - krzyknął Justin a ja wsiadłam do autobusu , do którego Jus nie zdążył wejść . Uśmiechnęłam się do niego cwaniacko i zaczęłam mu machać. Spotkaliśmy się dopiero w szkole . Starałam się go unikać ale nie udawało mi się .

Zadzwonił dzwonek na lekcje ...

---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Mam nadzieje , że podoba Wam się drugi rozdział :) 
Każdy kolejny będzie dłuży ale tylko wtedy kiedy będzie określona liczba komentarzy .
 Muszę wiedzieć , że warto pisać bo ktoś to czyta .
Czekam na wasze opinię :)
Dzisiaj wymagam DZIESIĘCIU komentarzy
Dziękuje i pozdrawiam :) 

czwartek, 6 czerwca 2013

One

''Cześć , chciałabym opisać tutaj moje całe życie przed tym co za chwilę zrobię . Może kiedyś ktoś to znajdzie oraz przeczyta i nie popełni takiego samego błędu jak ja . A więc zaczynając , na imię mam Jessica , urodziłam się 21 lipca 1994 roku podczas trzeciej wojny światowej w Kandzie , Stratford . Moi rodzice mieszkali w Polsce i byli Polakami jednak kiedy moja mama zaszła w ciąże wyemigrowali do Ameryki . Zapoznała się tam z bardzo miłą panią . W marcu urodził się jej syn a ja kilka miesięcy później . Niedługo po moich narodzinach do moich rodziców przyszła informacja , że dwie osoby z rodziny muszą wstąpić do wojska i bronić ojczyznę . Nie było nikogo innego niż moi rodzice , żeby wejść do wojska . Moja mama za nic nie chciała aby coś mi się stało.
-Zostawiam ją pod Twoją opieką . Mam nadzieje , że nie będzie sprawiać dużego problemu . Jeżeli nie przetrwamy tej wojny , pamiętaj , żeby codziennie jej przypominać , że kochamy ją najbardziej na świecie.
-Dobrze , zapamiętam - powiedziała Pattie przytulając moją mamę - Obiecuje , że nic się jej nie stanie . Po pożegnaniach mama pocałowała mnie w czoło i oddała mnie w ręce Pat po czym weszła z moim tatą do wojskowego helikoptera . Długo później nauczyłam się chodzić , mówić itp. Pattie traktowałam jak mamę a jej syna - jak brata . Starałam się być najgrzeczniejszą dziewczynką na świecie lecz nie zawsze mi się udawało . Raz z Justinem urządziliśmy sobie bitwę na talerze , innym razem udawaliśmy baletnice i cały papier , który skorzystaliśmy na ozdoby trafił do toalety , która przy próbie spłukania zatkała się ; zalaliśmy całe pomieszczenie . Mogłabym jeszcze dużo takich przykładów podawać ale nie po to to piszę . Moje dzieciństwo zaliczam do udanego okresu mojego życia chociaż wychowywałam się bez miłości moich rodziców ale zawdzięczam im bardzo dużo , gdyby nie oni nie byłoby mnie na tym świecie . Tak minęło kilka lat a my robiliśmy coraz więcej śmiesznych rzeczy . W końcu nadszedł pierwszy dzień szkoły . Przez sześć lat siedzieliśmy razem w ławce i robiliśmy dosłownie wszystko razem . Może nie uczyliśmy się najlepiej . ale nic ani nikt nie robił nam przykrości . Jednak w gimnazjum wszystko się zmieniło . W pierwszej klasie tej szkoły Jus wpadł w złe towarzystwo . Wracał późno do domu , nie robił nic związanego ze szkołą , był zagrożony ze wszystkich przedmiotów , pyskował do nauczycieli itp. Jednym słowem miał wszystko w dupie . Jednak pod koniec roku nadrobił wszystko oczywiście z moją pomocą . To ja wyprosiłam nauczycieli o te dwóje z przedmiotów poświęcając na to dużo czasu . W drugiej gimnazjum zaczął palić i pić przez co straciłam znajomych . Jak ? Kiedy na niego krzyczałam on mnie olewał i klnął na mnie przy znajomych . Nie rozumiałam jak z takiego grzecznego chłopca wychowanego w bardzo porządnym domu wyrósł taki chuj . A w trzeciej gimnazjum zaczęło się piekło ... "

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Mam nadzieje , że podoba się Wam pierwszy rozdział :)
Każdy kolejny będzie dłuży ale tylko wtedy kiedy będzie określona liczba komentarzy .
Muszę wiedzieć , że warto pisać bo ktoś to czyta .
Czekam na wasze opinię :)
Dzisiaj wymagam PIĘCIU komentarzy :)
Dziękuje i pozdrawiam :)