Two
-Jessica, wstawaj, śniadanie czeka w kuchni - usłyszałam głos Pattie, która podwijała rolety i cichutko śpiewała sobie pod nosem.-Taa, zaraz - powiedziałam zmęczonym tonem przykrywając się kołdrą i chowając twarz w poduszkę. Wiedziałam , że ten dzień będzie taki sam jak wszystkie inne. Będę sobie grzecznie siedzieć pod salą , Justin zrobi coś głupiego , ja mu zwrócę uwagę , ten zacznie na mnie klnąć , ludzie zaczną się śmiać i obrzucą zgniłymi kanapkami a ja wrócę sobie ładnie do domu gdzie wezmę szybki prysznic aby Pat nie poczuła zapachu spleśniałego jedzenia , zamknę się w pokoju , odrobię lekcje, posiedzę na komputerze i pójdę spać. Nie chcę aby Pattie wiedziała co sądzą o mnie w szkole bo nie chcę robić jej kolejnego kłopotu , Jus to już strasznie dużo jak na nią. Jedyna rzecz , która mnie pocieszała to to , że dzisiaj piątek . W końcu nie będę musiała słuchać tych wszystkich obelg na mój temat. Wyszłam z łóżka i całą nieogarnięta weszłam do kuchni . Na małym talerzyku leżały kanapki . Podeszłam do stołu i zaczęłam je jeść. Po chwili do pomieszczenia wszedł Juju w roztarganych włosach , białej koszulce i krótkich spodenkach . Na pewno pełno dziewczyn wrzasnęło by z wrażenia , bo wyglądał bardzo seksownie , jednak mnie to nie pociągało. Po chwili spojrzał się w moje oczy i zaczął jeść śniadanie .
-Hmmm , dzień dobry - powiedziałam krzycząc mu do ucha . On jedynie podniósł głowę znad talerza , uśmiechnął się do mnie , puścił oczko i zaczął jeść śmiejąc się cicho .
-Ughhh - wrzasnęłam , odsunęłam talerz z resztkami jedzenia i poszłam do swojego pokoju . Pattie obrzuciła go złym spojrzeniem i robiła dalej swoje. Po chwili byłam już ubrana i umyta. Szybko spakowałam książki do plecaka i wyszłam z pokoju kierując się w stronę drzwi . Otworzyłam je i chciałam już wychodzić kiedy poczułam na swoim ramieniu czyjąś dłoń.
-Jess , poczekaj , pójdę z Tobą
-Haha , widzę , że raczyłeś się odezwać do mnie ? Daruj sobie ...
-Nie no , poczekaj na mnie , chcę porozmawiać - Justin szybko wziął torbę i wyszedł ze mną z mieszkania.
-No słucham , co chcesz ? Może chcesz mi powiedzieć , jak mam do Ciebie krzyknąć w szkole a Ty co mi odpowiesz i jak wszyscy znowu będą się ze mnie śmiać ?
-Nic z tych rzeczy - złapał mnie w tali a ja szybko się od niego oderwałam - Gadaj co chcesz
-Nic , chciałem się po prostu z Tobą przejść
-No to dałam się wykorzystać , do widzenia
-Ah , poczekaj - krzyknął Justin a ja wsiadłam do autobusu , do którego Jus nie zdążył wejść . Uśmiechnęłam się do niego cwaniacko i zaczęłam mu machać. Spotkaliśmy się dopiero w szkole . Starałam się go unikać ale nie udawało mi się .
Zadzwonił dzwonek na lekcje ...
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Mam nadzieje , że podoba Wam się drugi rozdział :)
Każdy kolejny będzie dłuży ale tylko wtedy kiedy będzie określona liczba komentarzy .
Muszę wiedzieć , że warto pisać bo ktoś to czyta .
Czekam na wasze opinię :)
Dzisiaj wymagam DZIESIĘCIU komentarzy
Dziękuje i pozdrawiam :)